SeaSteps powstało na hackathonie Hack4Change 2026 w Gdańsku, w edycji poświęconej Bałtykowi: 48 godzin na pomysł, działający prototyp i prezentację. Zespół dostał wyróżnienie jury, a projekt żyje dalej.
Działające MVP w dniu prezentacji, a potem to, czego wymaga prawdziwa aplikacja: konta, prywatność, moderacja i wersja na Androida.
Największe ograniczenie tej wersji bierze się z natury przeglądarki: aplikacja webowa nie ma pełnego dostępu do GPS-u, kiedy ekran telefonu gaśnie. Rozwiązałam to od strony zachowania aplikacji — w trakcie spaceru prosi telefon, żeby nie wygaszał ekranu; po powrocie do okna sama wznawia połączenie i dolicza trasę; ostrzega przed wyjściem, a gdy ktoś mimo to wyjdzie, zapisuje spacer, zamiast zostawiać go zawieszonym. Do tego serwer odsiewa szum sygnału, więc stanie w miejscu nie generuje punktów. Efekt: spacer liczy się dalej, zamiast urywać w połowie.
Kompletna wersja na Androida jest przygotowana i czeka na publikację. Tam tego ograniczenia nie ma — aplikacja pracuje w tle z widoczną informacją, także przy zgaszonym ekranie.
Landing i wersja webowa są dostępne publicznie, a aplikacja jest dalej w rozwoju. Zaczęła się zespołowo na hackathonie, dziś prowadzę ją sama — od projektu i frontu po infrastrukturę.
To przykład pracy, w której łączę projekt graficzny, front i koordynację zespołu — a nie tylko rysuję ekrany i oddaję je komuś do zbudowania.