Na początku sesji mówię, na co zwracać uwagę. Nie ustawiam nikogo jak marionetki. Kieruję tak, żeby człowiek sam poczuł pewne rzeczy i żeby wyszło naturalnie. Daję wskazówki i triki, nie sztuczne pozy. To współpraca.
To zależy od osoby i od tego, do czego zdjęcie ma służyć. Testujemy obie wersje, prawy i lewy profil, różne kąty, światło, tła i ubrania. Czasami bardzo drobna zmiana w ubiorze potrafi zrobić ogromną różnicę w efekcie końcowym. Dlatego robię minimum około sto zdjęć, by wybrać jedno. Oczywiście można wybrać więcej zdjęć z tej sesji do retuszu. Drobne gesty, mimika, błysk w oku: na jednym zdjęciu wyglądasz na zmęczoną, na drugim świetnie, bo złapał się lepszy moment.
Zmęczenie. Jeśli przyjdziesz po nieprzespanej nocy, będzie to widać. Mogę zrobić wiele, ale nie wszystko. Miałam sesję na plakat wyborczy. Klient przyszedł po całej nocy w szpitalu przy bliskiej osobie. Zrobiłam, co mogłam, ale żadne zdjęcie nie było lepsze od tego, które ten sam klient zrobił u mnie wcześniej, w lepszych okolicznościach.
Makijaż zrobiony u kogoś z zewnątrz. Przyszła do mnie kiedyś klientka po makijażu od „profesjonalnej wizażystki”. Okazało się, że robiła go nastolatka bez doświadczenia. Do tego strój nieodpowiedni do zdjęć, bo wcześniej nie było konsultacji. Zrobiłam, co się dało, ale część rzeczy już nie zależała ode mnie.
Brak konsultacji. Dlatego dziś sesja zaczyna się od konsultacji, a makijaż i stylizacja są w cenie. Najlepiej wychodzi, kiedy robimy wszystko od A do Z u mnie. Jeśli masz sprawdzoną wizażystkę, w porządku. Nie biorę jednak odpowiedzialności za efekt końcowy, jeżeli nie mam pełnej kontroli nad całością.
Jak wygląda cała sesja krok po kroku, opisałam osobno: przeczytaj cały opis.